Blog > Komentarze do wpisu

This is Blythe

Chwała niech będzie Ricemice, która pewnego lipcowego dnia postanowiła napisać komentarz pod jednym z moich postów. W ten właśnie sposób dowiedziałam się o istnieniu Blythe. Z pozoru przypomina inne fashion dolls, lecz nie dajcie się zwieść pozorom. To nie jest lala jakich wiele.



Przez długi czas uważano, że laleczka jest najgorszym pomysłem, jaki zrodził się w głowie Allison Katzman, projektantki, która w swojej karierze stworzyła ok. 500 zabawek. Dostępna w czterech różnych wersjach słodka Blythe mogła zmieniać nie tylko kolor oczu, ale również kąt patrzenia. To sprawiało, że dzieciom robiła się gęsia skórka, były bowiem pewne, że lala je śledzi. Budzących grozę laleczek rodzice nie chcieli kupować, w efekcie czego Blythe wycofano ze sprzedaży, w tym samym roku, w którym pojawiła się w sklepach: w 1972 r. 



Po latach z mroków historii lalkę wyciągnęła Gina Garan, nowojorska producentka clipów i zapalona kolekcjonerka lalek. Otrzymała laleczkę w 1997 r. od swego znajomego, który twierdził, że Blythe to wykapana Gina. Drugie życie lala rozpoczęła od razu w blasku fleszów. Garan robiła jej tysiące stylizowanych zdjęć, a ponieważ często podróżowała - za tło odrealnionych sesji służyły nieraz uliczki Barcelony, plaże na Hawajach czy artystowska dzielnica Soho. Poziom tych zdjęć był na tyle wysoki, że gdy w 2002 r. zostaną opublikowane w postaci albumu "This is Blythe", sam boski David La Chapelle osobiście zaangażuje się w jego promocję.



Gina pokaże lalkę swojej agentce Junko Wango i w ten sposób laleczka trafi do zrealizowanej przez obie panie świątecznej reklamy japońskiej sieci sklepów Parco.



Dzięki temu w krótkim czasie stanie się prawdziwą sensacją w Kraju Kwitnącej Wiśni, a wkrótce w całej Azji. O designie lalki zaczęto mówić, że wyprzedził swoje czasy. Podkreślano podobieństwo Blythe do bohaterek mangi i aktorki Christiny Ricci oraz jej odmienność od plastikowych piękności pokroju Barbie. Japońska firma CWC wykupiła licencję na produkcję dziwacznej lalki i już wkrótce w sprzedaży pojawiła się jej nowa wersja przez kolekcjonerów określana mianem NEO Blythe.

W ciągu ostatnich lat Blythe zdążyła pojawić w reklamie Sony i kolekcji ubrań Alexandra McQueena dla marki Target.



Wśród jej fanów wymienia się m.in. Johna Galliano oraz Issaya Miyaki. Chociaż w sklepach można dostać ubranka i całą masę dodatków, co roku odbywają się poświęcone jej wystawy i festiwale, a Gina Garan publikuje kolejne albumy, w których odkrywa nowe wcielenia Blythe - krąg posiadaczy lalki jest dość elitarny. Kiedy pod koniec ubiegłego wieku Garan zgromadziła kolekcję ok. 200 Blythe, przy czym większość z nich kupiła za 15 dolarów - z pewnością nie spodziewała się, jak niezwykle udana jest to inwestycja. Obecnie lalki te kosztują ok. 1000 zł. NEO Blythe  zaś wypuszczane są na rynek w limitowanych ekskluzywnych edycjach, przez co lalki te w żaden sposób nie stają się bardziej dostępne. Jest jednak jedna rzecz w odbiorze Blythe, która od lat 70. nie uległa zmianie. To przekonanie, że nie jest to zabawka dla dzieci.



środa, 14 października 2009, faktoria01

Polecane wpisy

  • Autorskie zabawki

    Powyższe zabawki są mojego autorstwa. Więcej fotek znajdziecie na moim nowym blogu Miju . Zapraszam!

  • Zareklamować reklamą reklamę

    Jak reklamować pismo o reklamie? Za pomocą reklamy. Ten banalny koncept za sprawą dwóch panów - Marka Dentona i Setha Watkinsa - zyskał niebanalną oprawę. Jeżel

  • Elmira, Blythe i inne fajne panie

    Powoli budzę się z zimowego snu, co oznacza, że liczba notek zamieszczanych na CKS-ie znacznie wzrośnie. Na dokończenie przecież wciąż czeka cykl o japońskich l

Komentarze
Gość: ricemice, *.internetdsl.tpnet.pl
2009/10/16 10:35:24
Dzieki za artykuł:) Blythe na pierwszy rzut oka są trochę przerażające ale mimo to uważam je za urocze.
-
faktoria01
2009/10/21 21:28:41
Cała przyjemność po mojej stronie:)
Na mnie tez rzuciły urok. Teraz staram sie zwalczyc to uczucie - bo Blythe, która mi się akurat spodobała - kosztuje jakieś 4 tysiące. Szanse na jej posiadanie mam raczej znikome:/
-
Gość: lila, 91.197.12.*
2009/10/29 15:36:20
Wygląda jak nimfetki z obrazów Marka Rydena.
-
faktoria01
2009/11/04 21:14:33
Hej, dzieki za komenta. Zostawilam na Twoim blogu pytanie pod jednym z postow. Daj znac, gdzie miesci sie ten sklepik. Cos mi mowi, ze musze go odwiedzic:) PZDR
-
Gość: lila, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/11/23 22:50:40
Cześć

Głowię się od kilku tygodni, gdzie to mogło być (w Poznaniu bywam sporadycznie a zdjęcia były pstrykane 3 lata temu) i niestety nie jestem w stanie w żaden sensowny sposób zlokalizować tego miejsca. Jedyne, czego jestem pewna, że musiało to być o spacer z niemowlęcym wózkiem od Rynku...
-
Gość: de Foch, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/02/27 13:41:03
Dzieki za artykuł!
Jestem dumną posiadaczką 4 Blythe i jest to jedna z najwspanialszych rzeczy jaka kiedykolwiek wpadła w moje ręce a moja Blythe obsesja trwa i trwać będzie. Nie jest to tanie hobby ale są też sposoby, żeby nie było zbyt kosztowne :D
-
faktoria01
2010/02/28 22:05:41
Oooo! Aż 4? Zazdroszczę:)
Obiecuję, że będę zaglądać na Twojego bloga i uważnie śledzić, jak kolekcjai się rozrasta:) Mam nadzieję, że zdradzisz na nim coś więcej o Twoich 'sposobach':) PZDR
-
Gość: de Foch, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/03/14 00:30:52
Ojej, no to zapraszam, zapraszam! Co do sposobów to jest ich sporo, oj sporo... może kiedyś coś skrobne ;D Pozdrowionka!
statystyka
Reklama na blogach - Blogvertising.pl
Reklama na blogach - Blogvertising.pl