Blog > Komentarze do wpisu

Lep na czytelnika

Ostatnio znajomy uświadomił mi, ile pisarz może zarobić w Polsce na książce. Tak się składa, że zaczęłam już czwarty rozdział powieści, więc fakt, że jest to aż tak niewielka kwota, podziałał na mnie dość przygnębiająco. Nie poddaję się jednak - piszę dalej, całą swoją nadzieję pokładając w reklamie. Bo bądźmy szczerzy: bez dobrego marketingu nawet Harry Potter nie wyszedłby z literackiego podziemia. Customizacja, virale, guerilla marketing... - na Zachodzie do promocji książek używa się już nowoczesnych narzędzi. Im budżet na reklamę mniejszy, tym większe wyzwanie przed agencją. Przykłady rozwiązań poniżej.


Książce "Autostopem przez galaktykę" Douglasa Adamsa ostatnio stuknęło 25 lat. Z tej okazji wydawca wypuścił na rynek specjalną edycję książki z naklejkami. Dzięki nim czytelnik mógł sam stworzyć okładkę jubileuszowego wydania, decydując o wyborze i rozmieszczeniu grafiki czy napisów. Młoda generacja moli książkowych powinna się poczuć dopieszczona: design połączono tu z trendem "DIY". Skromnie, za to pomysłowo.



Współzałożyciel londyńskiego Ministry of Sound - James Palumbo - również chciał poczuć, jak to jest być literatem. W swej powieści "Tomas" skoncentrował się na mrocznej stronie ludzkiej natury, fabułę zaś powieści wzbogacił wyrazistymi, lekko kontrowersyjnymi ilustracjami przedstawiającymi Jezusa, świnie czy kobiety z nosidełkami na olbrzymie piersi. Promocja książki odbyła się głównie online, a jej siłą napędową miały być virale bazujące na zanimowanych ilustracjach, w których prym wiodła armia penisów... W końcu nic tak nie nakręca sprzedaży jak mały skandal.



Jednak nawet kampania tej powieści blednie przy pomyśle agencji Jung von Matt. Jej zadaniem było nakłonienie gości Targów Książki we Frankfurcie do odwiedzenia stoiska należącego do wydawnictwa Eichborn. Nie wiem, czy efekt ten został osiągnięty, na pewno jednak o bannerach wydawnictwa mówili wszyscy, a to dlatego, że przylepiono je do - uwaga! - 200 much, od których goście nie mogli się opędzić. Z takim obciążeniem owady mogły latać, ale na krótkie dystanse, co sprawiało, że co rusz siadały na odwiedzających targi. To się nazywa buzz marketing. 


wtorek, 03 listopada 2009, faktoria01

Polecane wpisy

  • Autorskie zabawki

    Powyższe zabawki są mojego autorstwa. Więcej fotek znajdziecie na moim nowym blogu Miju . Zapraszam!

  • Zareklamować reklamą reklamę

    Jak reklamować pismo o reklamie? Za pomocą reklamy. Ten banalny koncept za sprawą dwóch panów - Marka Dentona i Setha Watkinsa - zyskał niebanalną oprawę. Jeżel

  • Elmira, Blythe i inne fajne panie

    Powoli budzę się z zimowego snu, co oznacza, że liczba notek zamieszczanych na CKS-ie znacznie wzrośnie. Na dokończenie przecież wciąż czeka cykl o japońskich l

statystyka
Reklama na blogach - Blogvertising.pl
Reklama na blogach - Blogvertising.pl