Kategorie: Wszystkie | Designer Toys | Obsesja tygodnia | Sport | Spot
RSS
niedziela, 29 listopada 2009
wtorek, 24 listopada 2009


W ubiegłym tygodniu dostałam reprymendę od znajomej za zamieszczenie na CKS-ie filmiku "
Father". Recenzja była miażdżąca: "Za smutny!". Obiecałam więc przyjaciółce, że w najbliższym czasie na blogu pojawi się pewien zabawny film. Tylko że to było tydzień temu... A teraz już naprawdę ciężko mi jednoznacznie orzec, czy przypadkiem ten filmik również nie jest zbyt przygnębiający. Wszystko z powodu pewnego dialogu, który w niezmienionej postaci ma miejsca zarówno na początku filmu, jak i na końcu:

Panienka: Chcesz ze mną chodzić?
Chłopiec: Wolę pograć w piłkę.

W końcu z perspektywy nastolatki ta historia to prawdziwy dramat.

Oceńcie sami.

19:53, faktoria01
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 23 listopada 2009


W sieci właśnie pojawiły się materiały dokumentujące wystawę
Tima Burtona w MoMA. Aż chciałoby się je oglądać, oglądać i oglądać.

Jak reklamuje się wystawy? A tak:





Tako rzecze Burton:





Zdjęcia pochodzą ze strony Otto-Otto.com
Jeszcze więcej znajdziecie na Flickr.com
19:38, faktoria01
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 19 listopada 2009
...co oznacza, że czas najwyższy podzielić się z Wami swoimi wrażeniami. Mam wielki respect dla Abe Sapiena, twórcy Subnormal.pl, za jego wkład w popularyzację winyli w Polsce. Bo bądźmy szczerzy, gdyby nie Abe, znajomość winylowego tematu byłaby niezwykle nikła. No i nie byłoby imprez jak ta wczorajsza. Tym bardziej więc jest mi przykro, jak co poniektórzy artyści zrzeszeni pod patronatem Vinylcanvas.com podeszli do customizacji zabawek. Aż chciałoby się pogrozić im paluszkiem. Wystarczy przecież poczytać fora poświęcone DT, by zrozumieć, że chociaż zabawki zwykle kojarzą się z dziećmi, ich customizacja bynajmniej do dziecinnie prostych nie należy. Trzeba trochę powalczyć z zagadnieniami czysto rzemieślniczymi, jak i koncepcyjnymi. Odrobić zadanie. Bo bez wglądu na to, jak niszowym zjawiskiem są u nas winyle, biorący udział w wystawie artyści Ameryki nie odkryli. Hasło "miliony rzeczy walczy o Twoją uwagę" jak ulał przecież pasuje do kosmopolitycznego świata Designer Toys. Gęsto w tym kręgu od przewrotnych pomysłów, szalonej grafiki czy błyskotliwego designu. No i te urocze kolorki. A ponieważ aspirujący pasjonaci często dorównują poziomem uznanym designerom, zwykłam sądzić, że wszystkich twórców Designer Toys charakteryzuje owa nieznośna lekkość tworzenia, bezpretensjonalność, którą tak sobie cenią...



Ustalmy jedno: artystom biorącym udział we wczorajszej wystawie nie można odmówić talentu, większość może pochwalić się pewnym dorobkiem i osiągnięciami. Sęk w tym, że wielu z nich po prostu nie siedzi w tej tematyce, z czego niestety nie potrafili zrobić swego atutu. Inni zaś za bardzo poszli w naśladownictwo. W efekcie zabrakło mi w tym wszystkim elementu zaskoczenia, który tak cenię w Designer Toysach. Co by mnie powaliło? Munny jako Krakowiaczek czy Dunny pokryty reprodukcją "Bitwy pod Grunwaldem" czy Wyspiańskim, figurka naznaczona piętnem wyrazistego autorskiego stylu (gdzie był ciah-ciah?). A także jeszcze większa liczba winylowych eksponatów. Uczucie niedosytu bowiem pozostało. Dlatego z niecierpliwością czekam na następną odsłonę cyklu "polscy twórcy customizują winyle", wierząc, że nowicjusze wyciągną naukę z pierwszego kontaktu z winylowym tworzywem. Bo takie imprezy warto organizować i to nawet nie w Cafe Mięsnej, ale w przestrzeni Starego Browaru. Wystawa Winylcanvas.com to przecież nie tylko przejaw kultu zabawek czy silnego trendu w designie. To również - a może przede wszystkim - promocja młodych twórców, więc w ich interesie leży, by się następnym razem bardziej postarać. O tym, że warto, niech świadczy chociażby refleksja, która kołacze mi się od wczorajszego wieczoru po głowie.

Jaka?

"Coxie" i "Dennis Wojda" - to nazwiska naprawdę warte zapamiętania. (stąd pomysł, by to właśnie ich dziełami przyozdobić ten tekst).



Zdjęcia pochodzą ze strony: Vinylcanvas.com
22:06, faktoria01
Link Komentarze (5) »
wtorek, 17 listopada 2009
Z ogłoszeń parafialnych:

"Jedną z atrakcji tegorocznej edycji festiwalu Vivisesja.pl będzie ekspozycja ręcznie malowanych figurek z galerii Vinylcanvas.com.
Przez trzy kolejne dni (18-20.11) w Poznańskiej Cafe Mięsna będzie można w pełnym 3D oglądać winylowe kreacje autorstwa m.in.: Jana Kallwejta, grupy Massmix, FRM Kida czy Jakuba Rebelki.
Na festiwalu zadebiutują dwa nowe nazwiska w gronie Vinylcanvas: Alex Urban i Przemek „Trust” Truściński".
Wernisaż już jutro, tj. 18 listopada, o 21.00 w Cafe Mięsna, w Poznaniu.
Do zobaczenia!


21:17, faktoria01
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 09 listopada 2009

Autorem filmiku jest Fla ze Sticky Monster Lab.

12:35, faktoria01
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 05 listopada 2009
...pamiątkami z Kopenhagi.




21:40, faktoria01
Link Dodaj komentarz »
środa, 04 listopada 2009
Miał być wyjazd do Krakowa, wypad do Baraki i relacja dla CKS-a z odbywającej się w tym klubie wystawy prac Ciah-Ciaha. Ale wyjazdu nie będzie, jest za to choroba, która pokrzyżowała mi plany. W takiej sytuacji nie pozostaje mi nic innego, jak posiłkować się notką PR-ową, której przedruk zamieszczam poniżej. Pozwolę sobie tylko przypomnieć, że o tym panu miałam już przyjemność pisać Wam w tym roku. To właśnie Ciah-Ciah był jednym z bohaterów mojego artykułu o Paper Toysach opublikowanego na łamach Aktivista. O tym, że na papierowych ludzikach świat artysty się nie kończy, możecie przekonać się w krakowskim klubie. Uwaga! Wystawa tylko do 25 listopada. 



"Samozwańczy fetyszysta czaszek i piramid. Przedstawiciel polskiego urban artu, wykazujący się aktywnością od vlepek przez murale po paper i custom toys. Jego styl charakteryzują geometria, trójwymiar, zredukowana paleta barw. Uwielbia zderzać, ze sobą przeciwieństwa nie tylko w sferze formy – brud i wektor, ale i treści – słodycz i mrok.

Porusza różne tematy, często podejmuje motyw okultyzmu, kontroli umyslu oraz omamienia jednostki przez fałszywych proroków. Niezależnie od środku wyrazu wspólnym mianownikiem jego prac jest nacisk na jakość i znajomość rzemiosła tak tradycyjnego jak cyfrowego. Kosmopolita, często bardziej rozpoznawany za granicą niż w kraju. Silnie obecny w globalnej sieci, gdzie łatwo znaleźć dobrze udokumentowane kolaboracje, projekty, sesje i wystawy. Od kilku lat tworzy prywatną kolekcję street artu".



Źródło: Flickr.com
11:02, faktoria01
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 03 listopada 2009
Ostatnio znajomy uświadomił mi, ile pisarz może zarobić w Polsce na książce. Tak się składa, że zaczęłam już czwarty rozdział powieści, więc fakt, że jest to aż tak niewielka kwota, podziałał na mnie dość przygnębiająco. Nie poddaję się jednak - piszę dalej, całą swoją nadzieję pokładając w reklamie. Bo bądźmy szczerzy: bez dobrego marketingu nawet Harry Potter nie wyszedłby z literackiego podziemia. Customizacja, virale, guerilla marketing... - na Zachodzie do promocji książek używa się już nowoczesnych narzędzi. Im budżet na reklamę mniejszy, tym większe wyzwanie przed agencją. Przykłady rozwiązań poniżej.


Książce "Autostopem przez galaktykę" Douglasa Adamsa ostatnio stuknęło 25 lat. Z tej okazji wydawca wypuścił na rynek specjalną edycję książki z naklejkami. Dzięki nim czytelnik mógł sam stworzyć okładkę jubileuszowego wydania, decydując o wyborze i rozmieszczeniu grafiki czy napisów. Młoda generacja moli książkowych powinna się poczuć dopieszczona: design połączono tu z trendem "DIY". Skromnie, za to pomysłowo.



Współzałożyciel londyńskiego Ministry of Sound - James Palumbo - również chciał poczuć, jak to jest być literatem. W swej powieści "Tomas" skoncentrował się na mrocznej stronie ludzkiej natury, fabułę zaś powieści wzbogacił wyrazistymi, lekko kontrowersyjnymi ilustracjami przedstawiającymi Jezusa, świnie czy kobiety z nosidełkami na olbrzymie piersi. Promocja książki odbyła się głównie online, a jej siłą napędową miały być virale bazujące na zanimowanych ilustracjach, w których prym wiodła armia penisów... W końcu nic tak nie nakręca sprzedaży jak mały skandal.



Jednak nawet kampania tej powieści blednie przy pomyśle agencji Jung von Matt. Jej zadaniem było nakłonienie gości Targów Książki we Frankfurcie do odwiedzenia stoiska należącego do wydawnictwa Eichborn. Nie wiem, czy efekt ten został osiągnięty, na pewno jednak o bannerach wydawnictwa mówili wszyscy, a to dlatego, że przylepiono je do - uwaga! - 200 much, od których goście nie mogli się opędzić. Z takim obciążeniem owady mogły latać, ale na krótkie dystanse, co sprawiało, że co rusz siadały na odwiedzających targi. To się nazywa buzz marketing. 


15:44, faktoria01
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 01 listopada 2009






Instalacja Olafa Breuninga.
11:50, faktoria01
Link Dodaj komentarz »
statystyka
Reklama na blogach - Blogvertising.pl
Reklama na blogach - Blogvertising.pl