Kategorie: Wszystkie | Designer Toys | Obsesja tygodnia | Sport | Spot
RSS
środa, 31 grudnia 2008
W jednym z moich ulubionych anglojęzycznych blogów o trendach autorzy prowadzą rubryczkę zatytułowaną "Obsesja tygodnia". Idąc za ich przykładem - wprowadzam ją również na łamy Cool Kid Stuff. Obsesja dotyczy muzyki, o której prawie w ogóle nic nie pisałam. Z prostej przyczyny: nie czuję się w tej dziedzinie ekspertem. Czasami jednak zdarza się, że jakaś piosenka totalnie mnie oczaruje, zawładnie mną lub po prostu przyczepi się jak przysłowiowy rzep.  Teraz o takich songach będę donosić również na blogu... A więc zaczynamy: Dzisiaj zapraszam Was do wysłuchania piosenki "Stand on the World" Keedz. Jest na tyle melodyjna, że warto pobawić się w jej rytmach podczas ostatnich godzin 2008 r., i na tyle optymistyczna, byście mogli w Nowy Rok wejść w super nastroju.
Wszystkiego dobrego & szampańskiej zabawy! JK

   
10:20, faktoria01
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 30 grudnia 2008
Z pomocą ukochanego udało mi się wreszcie zapanować nad graficzną oprawą bloga. Mały relaunch i oto Cool Kid Stuff wkracza śmiało w Nowy Rok w zupełnie nowej szatce - bardziej odpowiedniej dla bloga o popkulturze, trendach, kidmarketingu i rzeczach kultowych. To dopiero jednak początek zmian, jakie mam zamiar tutaj zaprowadzić. Zajrzyjcie na CKS jutro - będziecie mieli okazję zapoznać się z nową rubryczką CKS, nie bez kozery zatytułowaną "Obsesja tygodnia"...
  

21:23, faktoria01
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 29 grudnia 2008
W lutym światową premierę będzie miała najnowsza kampania reklamowa wiosennej kolekcji Vivienne Westwood. Już teraz szykuje się mały skandalik. Brytyjska projektantka, kojarzona nie tylko z perfekcyjnym krawiectwem, ale także i ruchem punk, pojawi się w reklamie osobiście. Na dodatek w towarzystwie męża oraz - uwaga - Pameli Anderson. Pikanterii wydarzeniu dodaje fakt, że na autora kampanii został wybrany niemiecki fotograf Juergen Teller, współtworca tzw. heroin chic'u.

 
15:02, faktoria01
Link Dodaj komentarz »
piątek, 26 grudnia 2008


Wszystkim kidultom oraz miłośnikom rzeczy kultowych i kidmarketingu życzę pogodnych i wesołych Świąt Bożego Narodzenia. Cieszcie się prezentami, pasterką, grzańcem, niezapowiedzianymi gościami, powtórkami filmów w telewizji oraz pysznymi pierniczkami i makowcami - następne Boże Narodzenie będzie dopiero za rok! (Natomiast nowy wpis na Cool Kid Stuff juz po Świętach. Do zobaczenia!)  

12:30, faktoria01
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 22 grudnia 2008

Aż 31 światowej sławy projektantów zostało poproszonych o customizację matrioszki. Wszystko po to, by uczcić 10-lecie rosyjskiej edycji "Vogue'a". W projekcie wzięli udział m.in. Dolce & Gabbana, Ives Saint Laureant, Dries van Noten oraz

Marc Jacobs:

 

..i Martin Margiela:


12:49, faktoria01
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 16 grudnia 2008
W okresie przedświątecznym większość londyńskich rodzin wybierała się zwykle do West Endu, by podziwiać wystawy tamtejszych sklepów. Wykonane z rozmachem, kunsztowne, ale również niezwykle kosztowne dekoracje z biegiem lat zaczęły jednak przechodzić do lamusa. W ich miejsce pojawiły się wszelkiej maści standy niosące marketingowe przesłanie: "Kupuj, kupuj, kupuj..."
W 2006 r. niemodną tradycję postanowił wskrzesić sklep Fortnum & Mason. W witrynie zaś sklepu pojawiła się niezwykła dekoracja, opowiadająca o losach Alicji w Krainie Czarów. Jej stworzenie trwało ok. 3 miesięcy. Efekt zaś, jaki osiągnięto, był piorunujący:

  

Wystawa stała się turystyczną atrakcją. W weekendy świąteczne ludzie chcący ją obejrzeć tamowali ruch przed sklepem. Właściciele zaś Fortnum & Mason
otrzymali mnóstwo listów, meili i telefonów z gratulacjami. Nic dziwnego że postanowili iść za ciosem. W tym roku tworząc dekorację, również inspirowali się baśnią: O Królowej Śniegu.

 

23:55, faktoria01
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 15 grudnia 2008
Papierowa sztuka (ang. papercraft) ma się nadzwyczaj dobrze. Strony dedykowane tej tematyce niczym centra handlowe przeżywają teraz prawdziwe oblężenie. Wiadomo - okres przedświąteczny, więc niemal każdy szuka dekoracji i wszelakich ozdób do samodzielnego wykonania. Jedną z takich stron jest bez wątpienie wirtualne japońskie Muzeum Papieru. Prawdziwy raj dla dzieci lubiących wycinanki.
Ze statystyk Cool Kid Stuff wyczytałam, że kilka osób pojawiło się na moim blogu tylko dlatego, że wpisało w google "szopka do sklejenia". Nie, nie, nie. Żadnej szopki na moim blogu nie ma. Znajdziecie tutaj natomiast świąteczne dekoracje amerykańskiej artystki Claudiny Hellmuth:



....oraz domek Świętego Mikołaja:


 

Przyjrzyjcie się mu uważnie. Wygląda jak z bajki, a tymczasem pochodzi ze strony Canona. Znany japoński brend promuje się za pomocą niezwykłej strony, w której amatorzy papierowych arcydzieł znajdą całe dobrodziejstwo darmowych szablonów. Po ich wydrukowaniu (najlepiej oczywiście na drukarce Canona), wycięciu i sklejeniu możecie u siebie w domu stworzyć naprawdę świąteczny klimat.
22:33, faktoria01
Link Komentarze (2) »
niedziela, 14 grudnia 2008


Royal-T to niezwykłe miejsce, nawet jak na Los Angeles. Połączenie kawiarni, sklepu oraz galerii sztuki. I to wyłącznie made in Japan, bo właścicielka tego miejsca - pani Susan Hancock -­ ma hopla na punkcie wszystkiego co wiąże się z Krajem Kwitnącej Wiśni. Niczym w maid cafe, ulubionym miejscu spotkań otaku, tutaj także kelnerki przebrane są za pokojówki. W sklepiku dominuje manga, w galerii - prace m.in. Takashi Murakamiego, a w menu zaś dania o nazwach tak romantycznych jak "Tokyo Breakfast" czy "Kyoto Sunset".



Jak przystało na tak magiczne miejsce jak Royal-T, również choinki muszą być tutaj kawai! W roli bombek wystąpiły więc m.in. Bruttinno, Moofia, Sandy czy Ciao Ciao. To zabawki, których autorem jest Simone Legno aka Tokidoki. Włoski artysta zasłynął jako wielki entuzjasta japońskiej popkultury, stąd obecność jego dzieł w amerykańskiej galerii. Ci z Was, którzy marzą o podobnej choince, mogą już zacząć kompletować bombki - Carina i Bruttino są dostępne w sklepiku Subnormal.pl.


22:32, faktoria01
Link Dodaj komentarz »
sobota, 13 grudnia 2008
To była pierwsza świąteczna reklama, jaka pojawiła się w brytyjskiej telewizji w ubiegłym roku. Chociaż na jej realizację wydano pokaźną sumkę - nie jest specjalnie nadzwyczajna. Ale to właśnie ona sprawiła, że świadomość marki Littlewoods Direct wzrosła wśród Brytyjczyków aż o 13%. A dokładniej pojawienie się w niej dwóch znanych dziennikarek mody. Trinny Woodall i Susannah Constantine mają wdzięk, rozum i osobowość telewizyjną na tyle charyzmatyczną, że wcale nie muszą mizdrzyć się do widza, by ten miał wobec nich stosunek bałwochwalczy. A przecież - powiedzmy to sobie szczerze - nie mówią rzeczy specjalnie odkrywczych... Podziwiając je oraz innych prezenterów BBC ­ - Jaremy'ego Clarksona czy Jamie Olivera ­ - można tylko żałować, że polska telewizja nie bierze przykładu z brytyjskiej stacji i talent preznterski dostrzega tam, gdzie go nie ma... (Dla tych, którzy razem ze mną chcą ponarzekać na nasze polskie piekiełko, polecam lekturę wczorajszego Dziennika, a dokładnie felieton Jakuba Demiuńczyka o wiele mówiącym tytule "Rządź, Brytanio").

15:51, faktoria01
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 11 grudnia 2008

Ha! Nawet w świecie winylowych figurek daje się odczuć przedświąteczną gorączkę. Wszystko za sprawą Dunny'ego. Winylowa figurka, która zwykle przedstawiana była w konwencji street artu, przybrała postać... apetycznego ciasteczka. Autorem tej inkarnacji jest południowoafrykański artysta ukrywający się pod pseudonimem Kronk. To właśnie za jego sprawą Dunny został dodatkowo wyposażony w kuchenną łopatkę oraz przepis na pierniczki. Wtajemniczeni twierdzą, że w tej wersji kultowa zabawka sprzedawała się w zeszłym roku jak świeże bułeczki! Teraz ponoć można na nią zapolować już tylko na e-bayu.



00:08, faktoria01
Link Dodaj komentarz »
środa, 10 grudnia 2008
Kilka lat temu czytałam dość zabawny felieton Agaty Passent o tym, jak należy zrywać z klasą. Ten tekst przypomniał mi się akurat w kontekście najnowszej reklamy Adidasa. Wszystko dlatego że płynie z niej dość osobliwe przesłanie: "Panie! Panowie! Jak już decydujemy się kończyć nasze love story - róbmy to przynajmniej świetnie obrandowani":)
(W tle muzyczka z meksykańskiego filmu o wiele znaczącym tytule "Amorres Perros").



01:00, faktoria01
Link Dodaj komentarz »

Śnieżne kule świetnie sprawdzają się nie tylko w roli gadżetów filmowych. Para artystów ­ Walter Martin i Paloma Munoz ­ tworzy własne kule, by przedstawić za ich pomocą przedziwny świat, w którym narracje współtworzą ludzkie lęki i niepokoje.



Pod ich szklanym kloszem rozgrywają się sceny niczym z horrorów lub snu. Pojawiają się duchy, babcie z ganami, wielkie pająki i groźne bestie... Śnieżnobiała sceneria ma zaś wzmocnić uczucie wyalienowania, a tym samym go oswoić. Kule są bowiem dla Martina i Munoz formą swoistej autoterapii, pomagającej im wyjść z szoku kulturowego, jakiego doznali, gdy pewnego dnia przeprowadzili się z Nowego Jorku... na zabitą dechami amerykańską wieś.



00:17, faktoria01
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 08 grudnia 2008

Gdy tylko babcia wyciągała śnieżną kulę, dla nas dzieci był to znak, że Gwiazdor już bliziutko... Do dzisiaj widok tego w sumie dość kiczowatego przedmiotu niesamowicie mnie rozczula. Nie tylko zresztą mnie. Nawet taki twardziel jak Obywatel Kane nieźle się wzruszył, patrząc na ten świąteczny gadżet. Wystarczy obejrzeć początkową scenę z filmu Orsona Wellse'a, by przekonać się, co też takiego trzymał Kane nim wypowiedział najbardziej tajemnicze słowo w historii kina, a następnie wyzionął ducha. Tak, tak, śnieżna kula i różyczka to zabójcze połączenie.



Bez wątpienia w śnieżnej kuli jest coś z magii. Tylko tym bowiem da się wytłumaczyć jej ponad 200-letnią popularność. Pierwsze egzemplarze pojawiły się na początku XIX w., jednak furorę jako souvenir zrobiły dopiero w 1889 r., gdy w śnieżnej kuli pojawiły się miniaturki ledwo co wybudowanej wieży Eiffle'a. Od tego czasu wystrój wnętrz kuli nieustannie się zmieniał; zdążyły się przez nią przewinąć renifery, ludzie, kosmici, anioły (także i te upadłe), syrenki, dinozaury, a nawet zespół The Beatles. Od 1940 r. kula znalazła angaż w reklamie... W 2004 r. zaś w Japonii powstało specjalne muzeum. W Snow Dome Museum znajduje się aż 5000 kul śnieżnych, jednak tylko 400 sztuk zostało udostępnionych zwiedzającym. Może i lepiej, że tylko tyle. Jak wszystkie przedmioty mające związek z dzieciństwem, śnieżna kula - oglądana po latach zbyt często - mogłaby stracić swą magiczną moc.



Fotki pochodzą z Other Land Toys (1) oraz Flickr.com (2 i 3). Śnieżnej kuli mojej babci już dawno nie ma.
22:49, faktoria01
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 07 grudnia 2008
Przedświąteczne polowanie na klienta zaczęło się już dobrych parę tygodni temu. Jedni robią to z wdziękiem (widzieliście te wspaniałe choinki w Almi Decor?), inni - bez pomysłu. Dzisiaj więć postanowiłam zrobić sobie mały przegląd brytyjskich reklam zrealizowanych z okazji "Christmas" i co fajniejsze powstawiać na CKS. Niestety, nic specjalnie ładnego nie zauważyłam. Dlatego poniżej przepiękne reklamy... z lat oczywiście wcześniejszych.

U Marks & Spencers pojawiła się cała plejada gwiazd:



Reklamówkę sieci Boots swoim talentem wsparł David La Chapelle:



John Lewis:



I... a zresztą co ja będą mówić - zobaczcie sami:



Brilliant - jak mawiają Anglicy.

20:28, faktoria01
Link Dodaj komentarz »
sobota, 06 grudnia 2008
Kim jest Caganer? Dla Katalończyków to element tradycji bożonarodzeniowej, dla innych etenfant terrible świątecznej szopki. Wszystko za sprawą pozycji, w której przedstawia się tę figurkę. Wypięta w wiadomym celu dupina wywołuje niesmak już od co najmniej XVII w., bo już właśnie wtedy Caganera umiejscawiano niedaleko szopki. Kiedy kilka lat temu władze Barcelony zadecydowały, że nie będzie on już towarzyszył Maryi, Józefowi i Dzieciątku Jezus, mieszkańcy miasta ostro zaprotestowali, uznając to za zamach na katalońską tradycję. Caganer znów pojawił się przy szopce. Jak widać, jego pozycja jest nie do ruszenia.



Caganer nie zawsze przedstawiany jest jako Katalończyk w ludowym stroju. Wielbiciele przaśnego humoru wyprodukowali całą serię figurek z celebrytkami, politykami i ważnymi osobistościami w roli Caganera. Nie oszczędzili ani Jana Pawła II, ani Barracka Obamy - w myśl zasady, którą rzekomo ma odzwierciedlać postać Caganera - wszyscy jesteśmy równi.



Zdjęcia pochodzą z portalu flickr.com

11:01, faktoria01
Link Dodaj komentarz »
piątek, 05 grudnia 2008
Chociaż zawsze bardzo lubiłam Madonnę i jej zabawy z wizerunkiem, muszę stwierdzić, że w jej ostatnich poczynaniach jest coś irytującego. To stagnacja, która nie przystoi królowej popu. Dało się to zauważyć już podczas zdjęć z koncertu promującego przedostatnią płytę "Confessions on the Dance Floor". (Madie zbyt często przybierała pozę zastygłej w narcystycznym zachwycie leciwej jogino-kabalistki). Potwierdził to także dobór producentów przy "Hard Candy". Pharell Williams i Timbaland zbyt zapętlili się w ogranych patentach, by pomóc Madonnie napisać nowy rozdział w historii popkultury.

O Madonnie znów na dniach zrobiło się głośno za sprawą kampanii domu mody Louise Vuitton.





Zdjęcia Madonnie i torebkom zrobił wielki Steven Meisel. Zarówno on, jak i Marc Jacobs podkreślają, że Madonna to perfekcjonistka, której cenne uwagi wykorzystano, tworząc sesję. OK, zdjęcia są piękne i wysmakowane. Jednak pewien niedosyt pozostaje - a to dlatego że patrząc na te zdjęcia i pozy a'la "wyginam śmiało ciało", mam nieodparte wrażenie, że już to gdzieś widziałam. Gdzie? W Elle, Dazed, Vanity Fair i wielu innych pismach... Koniec. Mam dość. Madie, najwyższy już czas pokazać coś nowego.



17:30, faktoria01
Link Dodaj komentarz »
środa, 03 grudnia 2008
Kręcąc się tu i tam po necie, znalazłam taki oto gadżecik. Klikając delikatnie w obrazek, możecie nakarmić rybki. Czyż nie są urocze? Ti, ti, ti, moje rybki:)

11:26, faktoria01
Link Komentarze (4) »
poniedziałek, 01 grudnia 2008


W 2003 r. - dokładnie w 30. rocznicę śmierci Bruce'a Lee - na ekranach kin pojawił się "Kill Bill". Ten obraz to swoisty hołd złożony przez Tarantino azjatyckiemu kinu akcji. W filmie aż roi się od symboli i nawiązań do historii kina, nic więc dziwnego że w wielu artykułach podkreślano, iż buty Umy Thurman to ten sam model, który Bruce Lee nosił w swoich ostatnich filmach... Dzięki tej informacji marka Onitsuka Tiger, która właśnie próbowała zaistnieć na europejskim rynku, w mig zyskała status kultowej, stając się poważnym konkurentem dla takich graczy jak Nike czy Adidas.
W tym roku natomiast mija 35 lat od śmierci mistrza. Okazję, by przypodobać się fanom sztuk walki, wykorzystała Nokia i wypuściła na rynek limitowaną edycję modelu N96 nawiązującą do postaci słynnego aktora.



Co ciekawe, w kampanii telefonu wykorzystano archiwalne zdjęcia z udziałem Bruce'a Lee. Mimo upływu lat idealnie pasują do promocji w epoce virali.



I jeszcze jeden:




20:53, faktoria01
Link Dodaj komentarz »
statystyka
Reklama na blogach - Blogvertising.pl
Reklama na blogach - Blogvertising.pl