Kategorie: Wszystkie | Designer Toys | Obsesja tygodnia | Sport | Spot
RSS
poniedziałek, 30 marca 2009


Więcej o oceanarium znajdziecie tutaj.
22:00, faktoria01
Link Dodaj komentarz »


Nie tylko wśród dzieci książeczka Maurice'a Sendaka "Where The Wild Thing Are" cieszy się mianem kultowej. Do jej fanów należy także Spike Jonze. Twórca "Być jak John Malkovitch" i "Jackassów" poświęcił ostatnie kilka lat, by jej fabułę przenieść na ekran. O tym, czy jego alternatywne korzenie i oryginalny styl znajdą swe odbicie w filmie, będzie można ocenić już w październiku (polska premiera - miesiąc później). Oby polski dystrybutor zachował oryginalną ścieżkę filmu - znajdują się na niej m.in. takie perełki jak utwory Arcade Fire czy Karen O.



Wybór deskorolek firmy Girl Skateboard jako gadżetów filmowych nie zdziwi pewnie osób znających biografię reżysera. Spike Jonze zaczynał właśnie jako twórca klipów o wyczynach skateboardzistów.


15:29, faktoria01
Link Komentarze (2) »
piątek, 27 marca 2009


Nokia i agencja Wieden & Kennedy wymyśliły dość banalne zadanie konkursowe. Internauci mieli stworzyć projekt słuchawek bluetooth inspirowanych ulubionym utworem. Najciekawsze pomysły zostały zrealizowane, by w kwietniu pojawić się na wystawie jednego z londyńskich salonów Nokii. Chociaż o gustach się nie dyskutuje, o słuchawkach warto. Te ze skrzydłami zostały stworzone przez wielbiciela utworu "I Believe I Can Fly" R Kelly. Największy wpływ zaś na twórcę poniższego projektu miał "Thriller" Michaela Jacksona. Jak widać - pop jako źródło inspiracji wcale nie jest taki zły. Więcej na stronie konkursowej.


14:53, faktoria01
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 26 marca 2009


Przyznaję, miałam dzisiaj niezły dylemat. Kogo dać do rubryczki Obsesja tygodnia? Rozbrykaną Lily Allen, której wybaczam wszystkie grzeszki (nawet te muzyczne)? Czy może mroczną, lecz nie pozbawioną ambicji Natashę Khan aka Bat for Lashes? Jeżeli mam być szczera - nie jestem big fanem żadnej z pań, nie mam ich płyt, a muzyczka, która właśnie leci mi w kompie, to najnowszy Bonnie Prince Billy. Mój problem z podjęciem decyzji wynika najzwyczajniej z zupełnie innego, pozamuzycznego faktu. Uwielbiam oglądać zarówno Lily, jak i Natashę Khan - nie dość, że obie są niezwykle stylowe i fotogeniczne, to na dodatek obie mają szczęście do niezwykle utalentowanych reżyserów. Na dniach zaś miała miejsce premiera ich nowych clipów, które - akurat co do tego nie mam wątpliwości - można podziwiać niemal w nieskończoność. Co ciekawe, podobny typ urody wokalistek sprawia, że oba teledyski zestawione razem tworzą spójny portret: jak gdyby współczesna wielkomiejska dziewczyna odsłaniała przed widzem dwie dopełniające się strony swej osobowości. Dla wzrokowców wyborna to uczta.

1. Lily Allen "Not fair"


2. Bat for Lashes "Daniel"

00:33, faktoria01
Link Dodaj komentarz »
środa, 25 marca 2009
W Wielkiej Brytanii Wallace i Gromit traktowani są niczym dobro narodowe. Jednak większość fanów nie życzy sobie, by ich ulubieńców angażowano do kampanii reklamującej jakąkolwiek z inicjatyw brytyjskiego rządu. Tak przynajmniej wynika z sondy przeprowadzonej w ubiegłym roku przez "Guardiana". To zła wiadomość dla polityków. Bohaterowie stworzeni przez Nicka Parka mogą się przecież pochwalić olbrzymim potencjałem marketingowym. Świadczy o tym chociażby liczba reklam, w których wystąpili. Bez względu na to, czy chodzi o krakersy, samochody czy herbatę, fabuła tych spotów opiera się mniej więcej na tym samym pomyśle: Wallace broi, a Gromit pomaga mu wyjść z opresji. Nie inaczej jest w najnowszej reklamie lokalnego dostawcy prądu i gazu, firmy Npower. Na czym polega więc nowość? Ano na tym, że Wallace nie ma w niej nic do ukrycia. W negliżu pojawi się już wkrótce na łamach bloga, poniżej zaś Making of spotu.


21:24, faktoria01
Link Dodaj komentarz »
Ugly Dolls i inne designerskie pluszaki miały swój mały wkład nie tyle w przedefiniowanie kanonu piękna, co jego rozszerzenie. Dzięki temu to, co oryginalne i niespecjalnie urodziwe, także cieszy się braniem. Oczywiście, reklama niczym barometr świetnie wyłapuje wszelkie zmiany zachodzące w społeczeństwie, by szybciutko ów stan rzeczy odzwierciedlić. Efekt? Opla już od kilku sezonów reklamują Bimbos Borisa Hoppecka (The C.M.O.N.S.), Chupa Chups z wizerunkowego niebytu wyciągnął Chuck z kanadyjskiej Monster Factory, nie wspominając już o Głodzie z reklam Danio. Teraz do grona wielkich urodziwych inaczej dołączył także Włochaty Harry. Wymyślili go kreatywni z londyńskiego Saatchi & Saatchi na potrzeby kampanii Head & Shoulders, szamponu przeciw wypadaniu włosów.



Wygląda na to, że marka Head & Shoulders przechodzi mały relaunch. I bardzo dobrze. Mam nadzieję, że powyższy spot zostanie zaadaptowany i na polskie warunki. Mając bowiem do wyboru Włochatego Harry'ego i wymuskanego Krzysztofa Ibisza - swój głos w konkursie na "Najpiękniejszych w spocie" zdecydowanie oddaję na pluszaka.
20:05, faktoria01
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 23 marca 2009


Dzisiaj o kolejnej mojej ulubionej artystce, ale bez rozpisywania. Fafi bowiem przemówi do Was własnym głosem:




(Domek Fafi (powyżej ona sama - w akcji)).

21:37, faktoria01
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 19 marca 2009
środa, 18 marca 2009
Jeszcze nie tak dawno Jason Lewis, znany z serialu "Seks w wielkim mieście", reklamował batonik Aero. Najwidoczniej urok roznegliżowanego aktora nie podziałał na mieszkanki wielkich miast, bo w 2009 r. na grupę docelową batonika wytypowano nastolatki. To dla nich powstał poniższy spot, w znacznej mierze oparty na filmiku z YouTube'a. Zachowano "viralową" poetykę oryginału. Jednak zgodnie z prawami nastawionej na komercyjny sukces produkcji - pomysłowych skate'ów anonimów zastąpiono wielokrotnym zwycięzcą X-Games, Bobem Burnquistem. Dźwięk zaś pękających baloników wytłumiono melodyjnym "ABC" Jacksons 5. Wszystko fajnie i profesjonalnie, istnienie oryginału niespecjalnie jednak przemawia na korzyść twórców spotu. Jeśli nastolatki podzielą tę opinię - brandmanagerowie Aero będą musieli poszukać sobie nowego targetu.


19:13, faktoria01
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 17 marca 2009


No proszę - ostatnio narzekałam, że Coca Cola przynudza, a tymczasem pojawiła się w obiegu świetna reklama Sprite'a, który należy przecież do portfolio tej samej firmy. Od razu widać, że jej twórcy zapatrzyli się na filmy z gatunku Blaxploitation i wyszło im to na zdrowie. Występujący w nim ekscentryczny glina - J.D. Quench - już raz się pojawił - w ubiegłorocznej kampanii Sprite'a. Teraz zaś wraca (w lepiej zmontowanym spocie), by zwalczyć zło wcielone - gang ukrywający się pod nazwą - nomen omen - Pragnienie. Całość w konwencji dowcipnego trailera, podczas którego pan lektor z przejęciem informuje widzów, że również w sequelu pragnienie nie ma szans. Nowa kampania Sprite'a bowiem to "Więcej akcji! Więcej niebezpieczeństwa! Więcej dam! I jeszcze więcej (wy) trysków". Hm... Więcej informacji z pewnością na Bebo.com/Sprite.


19:05, faktoria01
Link Dodaj komentarz »
W "Obsesji tygodnia" kolejny nietypowy love song. To piosenka "Bones" zespołu The Killers opowiadająca o miłości aż po szpik kostny. Wprawdzie ma ona już 3 lata, jednak ja odkryłam ją dla siebie dość niedawno, a to za sprawą poniższego teledysku. Amerykanie zdradzają nim swoje upodobanie do zabójczego poczucia humoru. Główna rola w clipie przypadła bowiem piszczelom, czaszkom i innym częściom układy kostnego. Te zaś w scenach erotycznych poczynają sobie dość bezpardonowo. Za kamerą co chyba nikogo nie zdziwi Tim Burton, przed kamerą m.in. skośnooka Devon Aoki, w tle zaś omdlewający męski wokal. Na swój sposób niezwykle urocze.


The Killers - Bones
Załadował: The-Killers
 
14:17, faktoria01
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 16 marca 2009


Ta strona może zniechęcić - ładuje się niemiłosiernie długo, wiele z jej podstron nie jest nawet aktywnych, pojawiające się zaś opisy to doskonały przykład łamanej angielszczyzny. Po pewnym czasie jednak cierpliwość odwiedzających
WahahaFactory.com zostanie wynagrodzona... widokiem niezwykłej twórczości.



Autorką "fabryki" jest Maysum - to młoda artystka z Hong Kongu, którą pozwoliłam sobie nazwać "Maciejem Sieńczykiem w spódnicy". Nie, najprawdopodobniej żadne z nich nie wie o istnieniu drugiego, a tym bardziej o łączącym ich twórczość pokrewieństwie - podobnej delikatnej kresce, wrażliwości, zamiłowaniu do oldchoolowych i surrealistycznych klimatów... Podobieństwo zaś jest uderzające, szczególnie gdy przyjrzeć się biżuterii Maysum. Kolczyki z muchami czy bransoletkę z nadąsanym dzieckiem spokojnie mogliby nosić bohaterowie zaludniający karty "Hydrioli", stając się dla Sieńczyka pretekstem do opowiedzenia kolejnej tajemniczej historii...




Ta osobliwa kolekcja biżuterii nosi nazwę "Super Bybie". Cóż zaś to oznacza? Według Mysum - odesłanie Barbie do lamusa i zachętę do rozwijania własnej wyobraźni. Ja to kupuję.
15:38, faktoria01
Link Dodaj komentarz »
piątek, 13 marca 2009
Pisanie o paryskiej "Collette" to czysta rozkosz, bo i miejsce to niezwykłe. Tętniący życiem sklep, snobistyczna galeria, ale przede wszystkim kuźnia trendów inspirująca artystów niemal na całym świecie. To właśnie tu sprzedawano limitowaną edycję Coli sygnowaną przez młodą Rykiel czy misie projektu Mistrza Lagerfelda. Polecam od czasu do czasu zajrzeć na stronę "Colette" i podlinkowane pod nią blogi, ot tak po prostu dla rozrywki, można posłuchać niezłej muzyki, a przy okazji obejrzeć zdjęcia całkiem fajnych sklepów np. z Nowego Jorku.



W tym miesiącu w "Colette" odbywają się 50 urodziny Barbie. Jak łatwo domyślić się - wybór miejsca ma na celu uwspółcześnienie wizerunku lalki, bardziej kojarzonej z klasycznym kanonem piękna i konserwatywnym gustem niż współczesną sztuką i designem. Do 12 marca witrynę sklepu zdobiły olbrzymich rozmiarów pudełka z manekinami o wyglądzie Barbie. Nieco dłużej klienci będą mogli obejrzeć odbywającą się w sklepie wystawę pierwszych lalek Barbie oraz zdjęć autorstwa Karla Lagerfelda z modelem Baptiste Giabiconim w roli Kena.



Na terenie "Colette" przygotowano również "Barbie room" - można tam kupić ubrania i dodatki dla lalki zaprojektowane przez Jeremy'ego Scotta, kosmetyki Stila, o których już wspominałam na łamach bloga, czy inne produkty na licencji firmy Mattel. Wszystkie pochodzą z limitowanych edycji, do obejrzenia i nabycia w ciekawie zaaranżowanej scenerii.



Wisienką na urodzinowym torcie pozostaną jednak przedmioty zaprojektowane przez młodych zdolnych designerów, wybranych osobiście przez właścicieli "Colette". Biżuteria z fragmentów Barbie czy T-shity ozdobione ubrankami dla lalek to przede wszystkim dowcipna zabawa z wizerunkiem ikony popkultury - lekko kiczowatą, słodką i poprawną politycznie plastikową blond pięknością. Co najważniejsze, nie trzeba od razu jechać do stolicy Francji - możne je nabyć także przez internetową stronę "Colette". To kolejny powód, by ją odwiedzić.


19:54, faktoria01
Link Dodaj komentarz »
piątek, 06 marca 2009


Panie! Panowie! Jannele Monae - oto nazwisko warte zapamiętania. Chociaż czerpie garściami z przeszłości, m.in. z Jamesa Browna i Judy Garland, to właśnie do niej należy przyszłość. Wyrazisty image, piękny rytm, elastyczność w komponowaniu muzyki, a przede wszystkim niezłe koneksje w showbiznesie (jest ulubienicą chłopaków z Outkast). Poniżej utwór z jej najnowszej EP-ki "Many Moon". Aż 6 minut trwa ta niecodzienna wizyta w Metropolis, podczas której Janelle dosłownie dwoi się i troi, by oczarować widza. Skutecznie.


16:20, faktoria01
Link Dodaj komentarz »
środa, 04 marca 2009


Paper Toys to kolejny - po winylach i pluszakach - nurt Designer Toys. Możecie o nich przeczytać w najnowszym marcowym numerze "Aktivista". To właśnie tam ukazał się mój artykuł pt. "Kryzysowe zabawki", do lektury którego gorąco Was zapraszam.
Najfajniejszą rzeczą w pisaniu tego tekstu był kontakt z artystami tworzącymi papierowe ludziki. To, co mnie niezwykle ujęło, to fakt, jak chętnie służyli mi swoją pomocą, radą oraz wiedzą. Wszyscy bez wyjątku okazali się niezwykle mili i pomocni, a mimo olbrzymiego talentu - pełni pokory i niezwykle skromni. Chylę przed nimi czoło. Jeżeli w jakikolwiek sposób mój artykuł przyczyni się do popularyzacji Paper Toys w Polsce - będzie to wyłącznie ich zasługa. Tym bardziej więc zachęcam Was do odwiedzenia ich stron i podziwiania ich dorobku. Szczególne podziękowania należą się takim artystom jak Ben The Illlustator, Brian Castleforte, Marschall
Alexander, Shin Tanaka czy Matt Hawkins, Ciah Ciah z Wrocławia oraz BU-KA Studio. Niech ich papierowa twórczość będzie dla Was inspiracją.
 


17:45, faktoria01
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 02 marca 2009
Jako nastolatka nałogowo oglądałam na MTV program "Pulse with Swatch" prowadzony przez Marijne van der Vlugt. W jednym z odcinków będąca wówczas u szczytu popularności Cindy Crawford pokazywała biżuterię z pokazu Dolce & Gabbana. Niesamowicie barokową: pełną świecidełek, kamieni, simlocków i co najważniejsze obrazków. Przez wiele lat nie udało mi się w żadnym sklepie - polskim czy za granicą - znaleźć czegoś, co by owe rzeczy przypominało. Ostatecznie wzięłam się więc do roboty i sama zaczęłam robić biżuterię... Kilka tygodni temu naszło mnie, by wznowić ów proceder. Porobiłam nowe kolczyki i wystawiłam już je na Allegro. W planach mam również reaktywację Faktorii - mojego pierwszego bloga. A właściwie fotobloga ze zdjęciami biżuterii. Cieszę się z tej dokumentacji - większość bowiem moich starych wyrobów dawno została wyprzedana. Kilka razy za to spotkałam w pubach zupełnie nieznane mi dziewczyny noszące moje kolczyki. Widać było, że mają dobry gust.

11:59, faktoria01
Link Komentarze (3) »
statystyka
Reklama na blogach - Blogvertising.pl
Reklama na blogach - Blogvertising.pl