Kategorie: Wszystkie | Designer Toys | Obsesja tygodnia | Sport | Spot
RSS
poniedziałek, 29 marca 2010


Jak reklamować pismo o reklamie? Za pomocą reklamy. Ten banalny koncept za sprawą dwóch panów - Marka Dentona i Setha Watkinsa - zyskał niebanalną oprawę. Jeżeli śledziliście uważnie gorące spoty 2009 roku, czeka Was przyjemna łamigłówka. Podpowiem tylko, że o niektórych z reklam pisałam również w CKS-ie.


12:05, faktoria01
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 28 marca 2010
Powoli budzę się z zimowego snu, co oznacza, że liczba notek zamieszczanych na CKS-ie znacznie wzrośnie. Na dokończenie przecież wciąż czeka cykl o japońskich lalach ningyo. Chcę również podzielić się z Wami wrażeniami z pobytu w Barcelonie, z której wróciłam mega zadowolona i z nowymi zabawkami. Dzisiaj jednak będzie dość nietypowo, bo notkę tę w całości poświęcam rekomendacji pewnego bloga.



Elmira de Foch to blogerka dopiero początkująca, jednak z dużym potencjałem, o czym niech świadczy fakt, iż regularnie odwiedzam jej stronę. Jest kolekcjonerką lalek, a jej blog spodoba się wszystkim tym, których urzekła śliczna buzia Blythe. Znajdziecie tu m.in. zdjęcia dokumentujące przemianę, jaką kultowe laleczki przechodzą w rękach zapalonej kolekcjonerki. Być może i Wam pasja dziewczyny się udzieli. Warto tu zajrzeć również ze względu na linki. Dla wszystkich, którzy powoli już czują się zmęczeni designerskimi toysami, będzie to ciekawa odmiana. Linki prowadzą bowiem do świata polskich kolekcjonerów lalek. O tym, że jest to prężnie działającą grupa pasjonatów niech świadczy fakt, iż w ubiegłym roku zorganizowali pierwszy swój zjazd Dollplaza. Szkoda tylko, że nic o tym nie było słychać w mediach. W każdym razie w ich gronie znajdziecie zarówno kolekcjonerów Barbie, jak i Dollfie, miłośników OOAK, rodzimych twórców domków dla lalek, a także wielbicielkę The Sylvanian Family. To, co wyróżnia tę grupę i sprawia, że ich poczynaniom przyglądam się z ogromnym zainteresowaniem, jest fakt, iż do obiektów swego kultu podchodzą w niezwykle kreatywny sposób - tworzą stroje dla lalek, odpowiednią dla nich scenografię, a niektórzy próbują wręcz własnymi siłami stworzyć nowe laleczki. Dzięki nim zabawki zyskują drugie życie.



Wracając do kolekcji Elmiry, wprawdzie nie mam tak imponującego zestawu lalek co ona, jednak i w moim mieszkaniu parę dni temu pojawiła się Blythe. A właściwie Blythe Belle, czyli miniaturowa figurka przedstawiająca Cassandrę Black, jeden z modeli kultowej laleczki. Wróciła ze mną z gotyckiej dzielnicy Barcelony. 
21:44, faktoria01
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 16 marca 2010
Przyznaję - z niecierpliwością czekałam na "Gdzie żyją dzikie stwory" Spike Jonze'a. Duże wrażenie zrobiła na mnie kampania i alternatywna otoczka filmu (za muzykę do Stworów odpowiedzialna była m.in. była Karen O, wokalistka Yeah Yeah Yeahs, w trailerze słychać gwiazdę postrocka Animal Collectiv). Z recepcją poszło mi jednak trochę gorzej - filmu nie udało mi się obejrzeć do końca. Na Zachodzie tymczasem bez zmian. Film nawet po premierze cieszy się mianem "kultowego".



Status ten obraz w znacznej mierze zawdzięcza książeczce Maurice'a Sendaka, na podstawie której powstał. W amerykańskim plebiscycie na 100 najlepszych książek dla dzieci "Stwory" zajęły wysokie miejsce w pierwszej dziesiątce. O tej pozycji zadecydowały m.in. niezwykle sugestywne ilustracje - bo bądźmy szczerzy - w historyjce tej słów nie pada zbyt wiele. Bohaterem historyjki jest Maks, który zachowywał się niegrzecznie, dlatego za karę mama kazała mu iść spać bez kolacji. Leżąc w łóżku Maks robi użytek ze swojej bujnej wyobraźni i wymyśla krainę stworów, by wkrótce mianować się jej królem. Jego działania napędza gniew, ale kapituluje przed... kolacją.



Gniew, bunt, wściekłość - bardzo brzydkie emocje, rodzice więc nie chcieli kupować książeczki, a krytycy ją zbojkotowali. Dzieci tymczasem w skrycie biegały do bibliotek i księgarń, by po raz kolejny obejrzeć kolorowe obrazki z chłopcem, z którym się utożsamiały. Tak zrodził się swoisty kult książeczki, a grono jego wyznawców nieprzerwanie rosło od 1963 r. Historia samozwańczego króla dzikich stworów urzeka kolejne już pokolenie amerykańskich dzieci. I w tym być może tkwi tajemnica sukcesu filmu Spike'a Jonze'a. Jego targetem jest ściśle określona grupa: To przede wszystkim dzieci i dorośli, którzy na "Stworach" się wychowali.
19:42, faktoria01
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 08 marca 2010


Zapomnijcie o wszystkich lalkach, które widzieliście do tej pory. Japońskie ningyō - chociaż wzorowane są na ludzkiej figurze - wyglądają, jakby powstały w innej czasoprzestrzeni. Ich odmienność i zróżnicowanie wynika z faktu, iż są obecne w kulturze japońskiej od wieków, przy czym część z nich od kilkuset lat występuje w niezmienionej podyktowanej tradycją postaci. To sprawia, że w ich wyglądzie i historii - niczym w zwierciadle - znajdują swe odbicie najważniejsze polityczne i religijne idee Japonii (shintoizm, buddyzm). Na ich podstawie można ocenić również dominującą rolę poszczególnych regionów (Kioto, Honsiu), jak i najważniejsze postaci oraz trendy popkulturowe (mangą i anime). Obciążone takim historycznym balastem nie zawsze służą do zabawy. Częściej pełnią funkcję religijną, magiczną czy też - jak te występujące w teatrze bunraku - kulturotwórczą. Olbrzymi wybór zabawek sprawia, że w japońskich sklepach znajdą coś dla siebie zarówno kolekcjonerzy, jak i dzieci. I chociaż co roku na rynku pojawia się coraz więcej modeli lalek - z czego większość to majstersztyk japońskiej technologii i wzornictwa - od lat niesłabnącą popularnością cieszą się tradycyjne ningyō: kokeshi, daruma, gosho czy związane ze świętem Hinamatsuri zestawy hina. I to właśnie im w najbliższym czasie poświęcę na łamach CKS-a więcej miejsca.




Źródło zdjęć: jcollector.com
18:17, faktoria01
Link Dodaj komentarz »
statystyka
Reklama na blogach - Blogvertising.pl
Reklama na blogach - Blogvertising.pl