Kategorie: Wszystkie | Designer Toys | Obsesja tygodnia | Sport | Spot
RSS
poniedziałek, 29 czerwca 2009


Chociaż zaledwie 40 dni trwało kręcenie scen do najnowszego filmu Tima Burtona - jego premiera ma mieć miejsce dopiero w marcu przyszłego roku. Teraz trwają prace nad komputerowym wygenerowaniem świata, który zasłuży sobie na miano "Krainy Czarów". Przedsmak wizji mieliśmy już w ubiegłym tygodniu, gdy w sieci pojawiły się pierwsze zdjęcia filmu opowiadającego o przygodach niepokornej Alicji. Pierwsze wrażenia są jak najbardziej pozytywne, a skojarzenia z surrealizmem wywołują uśmiech zadowolenia na twarzach wiernych fanów Burtona, do których się zaliczam.




Przyznam szczerze: nie byłam entuzjastką pomysłu, że Burton ma nakręcić "Alicję w Krainie Czarów". To prawda, że atutem jego filmów jest strona wizualna i mroczny klimat. Trochę gorzej bywa u niego z fabułą, zwykle mało skomplikowaną. Świadomość więc, że Burton zabiera się za dzieło powszechnie znane, utwierdziła mnie w przekonaniu, że na zaskakujące zwroty akcji w jego najnowszym filmie nie mam co liczyć.

Błąd, błąd, błąd.   

Fabuła jego filmu luźno odwołuje się do powieści Lewisa Carrola. Jego podstawą jest historia napisana przez Lindę Woolverton. Oto 17-letnia Alicja ucieka z przyjęcia, podczas którego miała zostać przedstawiona wiktoriańskiej socjecie, ponieważ zobaczyła... królika! Pogoń za nim kończy się oczywiście wizytą w Krainie Czarów, gdzie dziewczynka ostatni raz była 10 lat temu... Fanki Bikini Kill czy Chicks on Speed obowiązkowo powinny udać się na film do kina. Historia Alicji została bowiem odświeżona, by nie rzec - przepisana zgodnie z feministyczną praktyką odzyskiwania klasycznych opowieści. Jak Burton wyszedł ze starcia z Girlie Power - dowiemy się dopiero 10 marca 2010 r.


22:08, faktoria01
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 28 czerwca 2009


Anthea Turner zaleca, by w sytuacji, gdy toaleta pokryje  się osadem - wlać do muszli colę. Ponoć w walce z osadem napój ten nie ma sobie równych. Co natomiast zrobić z puszką, by się nie zmarnowała? Nie wiem, co na to pytanie odpowiedziałaby Anthea, znam natomiast odpowiedź, jakiej udzieliliby brand managerowie Coca-coli. Zaleciliby recykling.




W czasach kryzysu, gdy wszelkie eco-działania oraz "kreatywne" oszczędzanie jest mile widziane, przedstawiciele Coca-Coli postanowili pokazać, że ich sztandarowy produkt dobrze radzi sobie na polu sztuki (co w toalecie). Tak oto powstała idea stworzenia olbrzymiego obrazu złożonego z 200 tys. zużytych puszek. Jego odsłonięcie miało miejsce podczas rozpoczęcia The Recycle Week, imprezy, odbywającej się między 22 a 28 czerwca. Ponieważ całe to działanie ma bardzo PR-owy kontekst, nic dziwnego, że puszkowy obraz przedstawiał jeden z najsłynniejszych billboardów Coca-Coli, stworzony w 1945 r. Wprawdzie wówczas nikt się jeszcze ekologią nie przejmował, ale nie to jest najważniejsze. Ważne to, co teraz. Teraz zaś The Coca-Cola Company zapowiada rozmieszczenie w całej Wielkiej Brytanii tzw. Stref Recyclingu. Co do bytu puszkowej reprodukcji - nie był on zbyt długi. Na zakończenie The Recycle Week miała zostać oddana do recyklingu.    



Jaki jest morał tej historii? Oddając do recyklingu 200 tys. puszek - zaoszczędzono energię, dzięki której np. pojedynczy telewizor może być na chodzie przez następne 70 lat. Za sprawą zaś samego napoju - perfekcyjna pani domu nie musiała wydawać dodatkowych pieniędzy na środki czystości.
Złego zdania nie da się powiedzieć o Coli. 
12:54, faktoria01
Link Komentarze (4) »
środa, 24 czerwca 2009



Pracownicy agencji DDB London muszą mieć dość krwawe wspomnienia z wyprzedaży, skoro obniżki cen w sklepach kojarzą im się ze scenami walk z gry "Street Fighter" czy "Mortal Kombat". Wprawdzie nie byłam w sieci sklepów Harvey Nichols, dla której stworzono tę kampanię prasową, za to zaliczyłam dzisiaj wizytę w Mango i zakupy odbyły się bez nokautu i fajerwerków. Podsumowując: zdecydowanie bardziej atmosfera polowania niż... bitewki. 




22:19, faktoria01
Link Komentarze (3) »
czwartek, 18 czerwca 2009


Opisywałam już na blogu, jak to
Manolo Blahnik oraz Sonia Rykiel tworzyli dla butelek Coke nowy design. Jednak zabawy z wizerunkiem to w historii tego brendu nic nowego - trwają od co najmniej 20 lat. Skąd wiem? Na blogu Inspiredology.com znalazłam fotki takich oto puszek. W tych nietypowych opakowaniach można było dostać Coke pod koniec lat 80. i na początku 90. m.in. w Kanadzie i Niemczech. Wprawdzie sławą nie dorównują najsłynniejszej puszce świata - zupy Campbell, ale i tak ich lekko popartowski design oparł się próbie czasu. Kolekcjonerzy zaś puszek mogą wreszcie pochwalić się swoim dobytkiem. I to od razu na designerskich blogach.

.


20:51, faktoria01
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 16 czerwca 2009


Wsławili się ogrodniczą partyzantką, bombardując Warszawę i Zieloną Górę nasionkami oraz sadzonkami. Grupa artystów Kwiatuchi (Kwiatek i MarTucha Mielczarska) rewitalizuje nie tylko przestrzeń miejską, ale także wszelkie pozornie niepotrzebne przedmioty. Do tej pory w ramach "redesignu śmieciowego" stworzyli znicze, portfele i torby. Wszystkie o lekko anarchistycznej stylistyce. Ich najnowszy projekt to Perfony - cykl dość nietypowych nawet jak na Designer Toys zabawek. Jak zapewniają Kwiatuchi, "każdy PERFON, to indywidualista. Żadnego brata bliźniaka, bez obaw".


Dizko uŁan, exPress, fara aka vara... Wasze zabawki mają nie tylko ekscentryczne imiona, ale także wygląd. Skąd pomysł, by stworzyć Designer Toysa w wersji eko?
Podstawą pomysłu był jeden z deo kulkowych, w którym zobaczyliśmy bohatera, PERFONA. Następnie poprosiliśmy znajomych, aby nam je odkładali. Jednak wiadomo, jak niesfornym bytem jest człowiek i zaczęliśmy otrzymywać również inne opakowania, które okazały się równie ekscytujące.

Powstaną więc nowe zabawki? Czy też Perfony to Wasz jednorazowy projekt zabawkarski?
Perfony to projekt permanentny. Jak produkcja śmieci, które zamierzamy dalej przetwarzać. Cóż, na razie nie zastanawiamy się, w co mogą ewoluować, ale na pewno ich kolekcja będzie się powiększać. Co do innych zabawek - jeżeli trafimy na odpad, który wyda się skory do współpracy - to czemu nie.



Czy znacie jakieś przykłady Designer Toys z Polski?
Szajka - to działanie w porcelanie - oraz folkowy projekt Swanskiego.
Jednakże są to nowe "śmiecie", a my je przetwarzamy.

Pytam, bo wiele z tych zabawek powstała z inspiracji zawartością strony Subnormal.pl. Czy tak było w Waszym przypadku?
Świadomość Designer Toys była, choć pomysł narodził się dużo wcześniej. Jako użytkownicy deo kulkowych czuliśmy potencjał w tych opakowaniach. Pokrywa się to również z maksymalizacją minimalizacji śmiecenia.

...czyli już wcześniej robiliście zabawki.
Jasne, że tak! Te tradycje kultywujemy po naszych rodzicach, którzy swoje zabawki projektowali najefektywniej w dzieciństwie. Patyk, kolo od roweru i jedziesz.

Na koniec pytanie: gdzie można obejrzeć Wasze figurki?
Perfony debiutowały w ubiegłym roku na Przetworach, czyli targach recyklingowych. Do tego dostępne są na naszej stronie kwiatuchi.org oraz w warszawskiej galerii [v]iuro. Jak rodzina będzie się powiększać - będziemy myśleć o dalszych Perfonów podróżach.

(Zdjęcia pochodzą ze strony Kwiatuchi.org)
19:14, faktoria01
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 15 czerwca 2009


Takim oto spotem Microsoft reklamował na konferencji grę "The Beatles: Rock Band". Stylistyka bardzo w stylu "Walca z Baszirem", nie sądzicie?


21:43, faktoria01
Link Dodaj komentarz »
środa, 10 czerwca 2009
Wie coś o tym Pixar. Zobaczcie sami:

21:54, faktoria01
Link Komentarze (8) »
wtorek, 09 czerwca 2009


Na blogu mojej znajomej co rusz czytam, że jej syna odwiedziła zębowa wróżka. Fajnie. Gdy ja byłam mała - moi rodzice nic nawet nie wiedzieli o istnieniu takowej pani. Stąd u mnie podejrzenia, że musi być ona dość nowym bytem, zaadaptowanym na polski grunt z zagranicy. W przeciwieństwie do mnie np. Amerykanka Inhae Lee osobiście doświadczyła szczodrości wróżki... Teraz po latach zainteresowała się losem swoich wymienionych wcześniej na pieniążki mleczaków. Co się z nimi stało? Gdzie się podziały? Z tych naiwnych pytań Lee stworzyła całą opowieść o powrocie pewnego małego mleczaka do domu. Wprawdzie jej bohater designem nawiązuje do modnej obecnie stylistyki: winylowo-pluszowej - fabuła
jej fotokomiksu jednak jest o wiele bardziej oryginalna i dlatego warta polecenia. Nie musicie mieć za sobą doświadczeń z zębową wróżką. Wystarczy, że lubicie ten lekko melancholijny dowcip rodem z "Fistaszków" Charlesa M. Schulza - a postać stworzona przez Inhae Lee powinna przypaść Wam do gustu. (Z njusów - przygody mleczaka mają zostać opublikowane)


23:39, faktoria01
Link Komentarze (4) »
poniedziałek, 08 czerwca 2009
Przyznam szczerze, że ten rodzaj muzyki, który uprawiają panowie z Dinosaur Jr. nijak nie przemawia do mojej wrażliwości. To jednak wcale nie znaczy, że ich utwór nie może się znaleźć w rubryczce "Obsesja tygodnia". Może i to jak najbardziej, a to za sprawą clipu, który nakręcono do ich utworu "I'm over it". Podczas gdy dla wielu gwiazd rocka świętą trójcą pozostaje "sex, drugs i rock'n'roll" - nałogiem czterdziestolatków z Dinosaur Jr. jest bmx i deskorolka. Na tym fajnym i bezpretensjonalnym koncepcie oparto całą fabułę clipu. Ok, może i swoimi umiejętnościami muzycy nie dorównują legendzie skateboardingu, Tony'emu Hawkowi, w niektórych wręcz scenach musieli skorzystać z pomocy dublerów - mimo to teledysk działa na widza ożywczo niczym filiżanka dobrej kawy. Idealny na dobry początek tygodnia.

15:50, faktoria01
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 04 czerwca 2009

Bohaterowie komiksu Junko Mizuno "Pure Trance" dostąpili winylowej inkarnacji! Sprzedaż figurek ruszyła dzisiaj punktualnie o godz. 12.00 przez stronę firmy Kidrobot.  
17:14, faktoria01
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 02 czerwca 2009
Ostatnio narzekałam, że Michel Gondry przesadził z tym promowaniem się za pomocą papieru toaletowego. Trochę czasu minęło i co się okazało? Że swoim wyznaniem przyznałam się do lekkiej ignorancji. Od tego bowiem czasu coraz częściej napotykam na takie znaleziska jak te poniżej, świadczące o tym, że rodzi się powoli nowy trend designerski. I to inspirowany dokonaniami pupy!

"Shit Box", czyli przenośne ekologiczne toalety ponoć stworzono z myślą o uczestnikach festiwali muzycznych i wielbicielach kampingowego trybu życia. Po zapoznaniu się z ceną - 15,67 funtów - ciężko oprzeć się wrażeniu, że ekokibelek powstał przede wszystkim w celach rabunkowych.



Kolejnym curiozum jest "Drop", czyli powieść w list(k)ach... papieru toaletowego. Jej autorem jest Koju Suzuki, twórca m.in. sfilmowanego "The Ring". Horror "Drop" reklamowany jest ponoć jako “Japan’s creepiest toilet paper”. O tym, czy jego treść przyspiesza procesy trawienne, pierwsi czytelnicy dowiedzą się już 6 czerwca za jedyne 2,20 dolarów.



Pee & Poo to po angielsku siusiu i kupka. Tak właśnie nazywają się dwie maskotki stworzone w 2004 r. przez szwedzką artystkę Emmę Megit. Od początku życzliwie przyjmowane przez klientów małych i dużych, którzy wśród zalet pluszaków wymieniają - uwaga! - walory edukacyjne.



Fizjologia wciąż pozostaje tabu, przez co świetnie nadaje się do szybkiej promocji w epoce virali. Aby jednak nie być posądzonym o tani skandal i brak smaku - twórcy próbują fekalną tematykę uzasadnić specyfiką przedmiotów, podkreślić ich użyteczność, zaskoczyć nowym kontekstem itp. itd. Jednym wychodzi to lepiej, innym gorzej. Z całym szacunkiem, ale wspomnianemu na początku Michelowi Gondry'emu niestety raczej to nie wyszło.
09:43, faktoria01
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 01 czerwca 2009


Barbie już dawno przestała być tylko lalką. Od dawna wiadomo, że jest ikoną popkultury. Nie wszyscy natomiast wiedzą, że inspiruje ona także filozofów i publicystów. Bywa wdzięcznym tematem dla artystów, by wspomnieć chociażby projekt Alicji Żebrowskiej. Powstała o niej nawet opera, jak i sztuka teatralna. Niemniej wymowa tych prac zwykle bywa krytyczna, w najlepszym zaś wypadku ironiczna.

Wygląda więc na to, że najważniejszym celem obchodzonych w tym roku 50 urodzin najsłynniejszej lalki świata jest próba uwspółcześnienia i ocieplenia jej wizerunku. Obecna zaś moda na Designer Toys sprawiła, że ideałem stała się sytaucja, w której Barbie kojarzyłaby się potencjalnym klientom z fashion i designem. Pisałam już na łamach bloga o pokazie kolekcji inspirowanej lalką oraz wystawie jej wczesnych modeli w snobistycznej galerii Colette. W podobną strategię wpisuje się także praca Jocelyne Grivaud. Chociaż francuska artystka informuje, że ma do Barbie stosunek sentymentalny - ciężko oprzeć się wrażeniu, że jej projekt "Barbie, moja muza" powstał na zamówienie. Jest dziwnie zgodny z polityką firmy Mattel - próbuje zmienić wizerunek lalki i powiązać ją ze światem - tym razem - kultury wysokiej. Bez krytyki, za to w sposób budzący pozytywne konotacje. Można się czepiać, ale Barbie w roli muzy Warhola (u góry), Otto Diksa,
Vermeera (poniżej), Helmuta Newtona, Picassa czy Man Raya sprawuje się całkiem przyzwoicie.     




15:03, faktoria01
Link Komentarze (5) »
statystyka
Reklama na blogach - Blogvertising.pl
Reklama na blogach - Blogvertising.pl