Kategorie: Wszystkie | Designer Toys | Obsesja tygodnia | Sport | Spot
RSS
wtorek, 29 września 2009


Okładki starych albumów jazzowych, plakaty art-deco, fotografie Brassaiego, Batman Bruce'a Timma i twórczość takich mistrzów anime jak Kazuhiko Kato, Osamu Tezuka i Hiroshi Masumura. Do tego dodajmy kino noir... Z takich odwołań i inspiracji Eddie White i James Calvert utkali fabułę swej animacji "The Piano Cat".



Nic dziwnego, że erudycją zaimponowali również swojemu rodakowi, Nickowi Cave'owi. Dzięki temu dziś głosem właśnie muzyka przemawia stylizowany na Bogarta koci bohater "The Piano Cat". Jak przystało na kota, chadza on własnymi ścieżkami, również wtedy, gdy trzeba uwolnić ukochaną. Przy okazji odkrywa dla widza nowe znaczenie słów "kocia muzyka"... (Mała uwaga: lepiej tej bajki nie oglądać z dziećmi i kociakami - trup ściele się w niej bowiem nadzwyczaj gęsto).



21:06, faktoria01
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 28 września 2009
Uff! Przypomniało mi się wreszcie. Filutka! Pana Filutka stylem i klimatem przypominają mi prace Very Brosgol. Jest tu i żarcik, i melancholia, i cała plejada zabawnych postaci. Zaczynając od himerycznych staruszków, przez chuderlawych chłopców,  na pannach o apetycznych kształtach bufetowej kończąc. Być może podobieństwo do Lengrena to zasługa słowiańskich korzeni - bo nim Vera przybyła podbić Amerykę, mieszkała sobie spokojnie w Rosji.



Bardzo konsekwentna w swoich poczynaniach. Najpierw zasłynęła jako autorka publikowanego w sieci komiksu "Return to Sender". Miała wówczas zaledwie 16 lat. Chociaż jej projekt uznawany jest za jeden z ciekawszych webkomiksów, dziewczyna już od dawna go nie aktualizuje. Ostatnio nie zagląda również zbyt często na swego bloga.



Nie ma się jednak co dziwić. Panna Brosgol pracuje jako storyboardzistka Laiki, a to zobowiązuje. To przecież firma, która wypuściła na rynek takie hity jak "Gnijąca panna młoda" czy "Koralina". Zresztą tej ostatniej produkcji Vera poświęciła ponad 2 lata swojego życia. I to właśnie ona kadr po kadrze rozrysowywała fabułę tego arcydzieła animacji. Być może więc wizualne podobieństwo Koraliny do Very nie jest żadnym przypadkiem. Skończmy na tych domysłach. Jedno jest pewne: kariera dziewczyny się rozkręca, a jej samej humor dopisuje. Czasami nawet czarny, o czym świadczy poniższy filmik jej autorstwa.

09:33, faktoria01
Link Dodaj komentarz »
piątek, 25 września 2009
Właśnie wyczytałam w najnowszym "Przekroju", że dzisiaj ok. 18.30 w Warszawie odbędzie się flash mob, podczas którego dworzec centralny zamieni się w salę taneczną. Jak zapewnia organizatorka, celem akcji jest odczarowanie dworca jako miejsca, w którym ludzie się spieszą i denerwują... Wszystko to ładne i szlachetne, ale jak powiedział pewien mój znajomy "też kiedyś byłem dziwką w reklamie", to doświadczenie zaś sprawia, że wszelkie działania marketingowe wyczuję na odległość. No i proszę. Wystarczy wklepać do wyszukiwarki nazwisko organizatorki akcji, by przekonać się, że takie same nosi pracownica pewnej warszawskiej agencji, która ma w claimie "innovative strategy". Łatwo się domyślić, że w tym flash mobie jest jakaś ukryta strategia, gorzej z innowacją. Całość ma trwać jakieś 2-3 minuty, czyli pewnie dokładnie tyle, ile muzyczny miks, podczas którego usłyszymy taneczne kawałki sprzed dekady, jak i te bardziej współczesne. Wyszkoleni tancerze będą stopniowo wychodzić z ukrycia i dołączać do grupy już tańczącej. Skąd te przypuszczenia? No cóż, stali Czytelnicy Cool Kid Stuff pewnie pamiętają. Tak przecież wyglądał styczniowy event zorganizowany dla marki T-Mobile. Tak, tak, też miał miejsce na brzydkim dworcu (ale w Liverpoolu) - filmik dokumentujący to wydarzenie stał się prawdziwym styczniowym hitem w sieci. Zaledwie w ciągu 3 dni przyciągnął uwagę ponad 800 tys. internautów. Na następnym flash mobie organizowanym prze agencję Saatchi &Saatchi zjawiły się tłumy... Wspomniana przeze mnie agencja bynajmniej nie jest polskim oddziałem Saatchi. Lepiej by dla niej więc się stało, by dzisiejszy flash mob był dla T-Mobile'a(?). Oznaczałoby to po prostu, że koncept eventu oparty jest na brytyjskiej licencji. W innym wypadku ciężko byłoby obronić określenie użyte w claimie. Innowacji przecież w tym żadnej nie ma.

07:44, faktoria01
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 24 września 2009
Po gorylu na perkusji, balecie ciężarówek i tańcu brwiami Cadbury powraca może nie w wielkim, ale na pewno intrygującym stylu. Choć "reklama" to w tym przypadku nie do końca adekwatne określenie. Zdobyciem certyfikatu FairTrade koncern chwali się bowiem za pomocą wypuszczonego przez iTune'sa singla "Zingolo" i stworzonego doń teledysku. Kręcono go w Ghanie - niezwykle ważnej dla ruchu Fair Trade, który przecież walczy z ubóstwem, by wesprzeć przedsiębiorców w krajach Trzeciego Świata. Clip dość momentami toporny, surowy, w duchu gollywoodzkich produkcji, ale nie dajcie się zwieść pozorom, to efekt zamierzony. W końcu za jego realizację odpowiedzialna była agencja Fallon, mająca w swym dorobku produkcje, od których wyliczania zaczęłam właśnie ten post. Wprawdzie teledysk nie ma tej siły rażenia co muzykalny goryl, niemniej bazuje na świeżym jak na reklamę koncepcie, a to zawsze warte jest odnotowania. 

19:08, faktoria01
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 21 września 2009
Moja ciocia D. stylistycznie utknęła w latach 80., przez co biedulka nieraz stała się obiektem żartów tej bardziej nadążającej za modą części mojej rodziny. Podśmiewano się z niej i w Wigilię 93' i Wielkanoc  02'. Teraz jednak w 2009 r. bynajmniej nikt z niej śmiać się nie zamierza. Wystarczy zajrzeć do modnych klubów, by przekonać się, że jej niezłomne przywiązanie do stylu lat młodości zostało wreszcie nagrodzone. Uświadomiłam to sobie w ubiegłym tygodniu, gdy siedząc nad piwem razem z siostrą, przyglądałam się dzieciakom, które wpadły właśnie do pubu. A niech mnie! Szerokie ramiona marynarek, uwielbienie asymetrii i geometrii, pasek w talii i takie tam. Ciocia tu, ciocia tam. Oczywiście nie wszyscy byli tak poubierani. Była tam przecież grupa starszaków. Wyglądali, jak gdyby nikt im nie powiedział, że grunge jest passe, a Kurt Cobain nie żyje. No cóż - muszę to z bólem serca przyznać - byli mniej więcej w moim wieku. Dla nich nie ma ratunku: za jakieś kilkanaście lat na rodzinnych zjazdach będzie się ich brało za dziwaków, staną się postrachem modnie rokującej latorośli, a ich garderoba oprócz sentymentalnej będzie miała również wartość muzealną. Znając jednak prawo modowej karmy i oni kiedyś staną się trendsetterami. Tak jak moja ciocia, która po 30 latach egzystowania poza modą, nieoczekiwanie dla samej siebie przerodziła się w rasową fashion victim. Przynajmniej z wyglądu. Jej historia przeczy pewnej tezie, jakoby każdy w swojej szafie powinien mieć jedną modną rzecz. Nie wydając ani grosza, moja ciocia ma ich przecież teraz całe mnóstwo.

La Roux - prawie jak moja ciocia...


20:49, faktoria01
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 20 września 2009
Ciah-Ciah podesłał mi info o niecodziennym wydarzeniu, jakim jest Graffiti Non Stop. Czym oczywiście wzbudził mą zazdrość. Bo im bardziej Poznań zamienia się w pustynię kulturalną, z tym większym podziwem przyglądam się poczynaniom przedsiębiorczych mieszkańców malowniczego Breslau. No cóż, nie pozostaje mi nic innego, jak prosić wszystkich, którzy w tym tygodniu zawitają na konwent graffiti/street art, o podzielenie się ze mną swoimi wrażeniami i fotkami. Chętnie znajdę dla nich miejsce na łamach CKS.
Na razie zamieszczam dla Was parę słów od organizatorów:  



"Hala Produkcyjna, to projekt podsumowujący
5 lat Graffiti Non Stop we Wrocławiu. Konwent to ogólnopolskie spotkanie artystów wykonujących sztukę graffiti, służące wymianie doświadczeń i stworzeniu platformy w celu ukierunkowania energii płynącej ze sztuki ulicznej.
W ramach konwentu graffiti/street art w Centrum Kultury AGORA odbędą się, wystawy (prezentacja płócien oraz fotografii dokumentujących poprzednie edycje GRAFFITI NON STOP, ekspozycja kolekcjonerska „designer toys”), projekcje filmowe, akcje malowania na mieście (ściana, autobus, tramwaj), prezentacje wrocławskich środowisk artystycznych oraz dyskusja panelowa dotycząca sztuki graffiti, wrocławskiego street-artu - przeszłość, teraźniejszość, przyszłość – wyobrażenia na temat współpracy z Urzędem Miejskim.



Jednym z celów Hali Produkcyjnej, będzie opracowanie koncepcji zagospodarowania wybranych fragmentów przestrzeni w mieście.
W ramach warsztatów, na które zostali zaproszeni polscy artyści, zostanie poruszony problem rewitalizacji wrocławskiego Śródmieścia a w szczególności obszaru Nadodrza.
Wierzymy, że działania w obrębie kultury i sztuki odegrają w tym procesie bardzo ważną rolę a w trakcie trwania projektu zostaną stworzone podwaliny do opracowania spójnej wizji plastycznej zagospodarowania tej dzielnicy.
Efekty pracy młodych ludzi zostaną przedstawione podczas dyskusji panelowej, która jednocześnie będzie podsumowaniem całego projektu".

(więcej oczywiście na GraffitiNonStop.pl)
20:11, faktoria01
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 08 września 2009
Pomysłowy Dobromir, kot Filemon, miś Paddington - to tylko kilka bohaterów naszej młodości, które dały się skusić lukratywnymi kontraktami i rozpoczęły drugie życie w reklamie. Do tego grona ostatnimi czasy dołączył także listonosz Pat. W Polsce kojarzony głównie z kanałem MiniMini. Tymczasem w Wielkiej Brytanii wśród przedstawicieli roczników 80' i 90', którzy się na nim wychowali, Pat cieszy się statusem postaci kultowej.  Bardzo retro klimat ma więc reklama, w której listonosz dwoi się i troi, a przy tym nieźle broi, by pokazać zgubne skutki nienoszenia okularów. A właściwie drugiej ich pary. Dzieci ten przekaz powinny też docenić.



Nie wychowałam się na Pacie, więc spot ten specjalnie mnie nie wzrusza. Bardziej do gustu przypadła mi za to reklama z Wallacem i Gromitem. O tej mojej ulubionej męskiej parze można wręcz śmiało powiedzieć: recydywiści reklamy. Reklamowali co się da. Na szczęście z wdziękiem.



A tak przy okazji - jeśli macie gdzieś pod ręką maluchy - zwróćcie uwagę, jakie bajki przyciągają ich uwagę. Zapewniam Was, że bohaterowie tych kreskówek za jakieś 20-30 lat będą reklamować produkty dla dorosłych. Zwykła kolej rzeczy. (Czyżby oznaczało to wielki comback Teletubisiów? Pożyjemy, zobaczymy.)
22:45, faktoria01
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 06 września 2009


Zabawki powoli opuszczają pokój dziecięcy, by pojawić się na planie sesji. Do świata sztuki wtargnęły w ten sposób lalki Barbie i figurki z zestawów modelarskich. Teraz pora na następne zabawki.


(Ręka Boga czy Maradony)

Moi znajomi twierdzą, że najnowsze boksy Lego to już nie to samo co dawniej. Nie dają zbyt dużego pola dla kreatywności. Być może właśnie dlatego Mike Stimpson postanowił znaleźć dla ludzików Lego nową przestrzeń. Ten wielbiciel fotografii, zabawek i Gwiezdnych Wojen stworzył kilka tematycznych serii zdjęć, dzięki którym tchnął w figurki nowe życie. Moja ulubiona seria to "classic", w której ludziki przedstawiono jako bohaterów słynnych fotografii lub uczestników przełomowych wydarzeń XX w. Zdjęcia opublikowano w prasie, pokazywano również w tv, co musiało sprawić  przyjemność nie tylko autorowi zdjęć, lecz również właścicielom Lego. Słynne klocki obchodziły bowiem w zeszłym roku 50 urodziny, ludzik Lego zaś 30. Mike Stimpson zaś pokazał, że Lego stając się częścią historii, nie przeszły bynajmniej do lamusa.


(American Beauty?)
22:53, faktoria01
Link Komentarze (1) »
czwartek, 03 września 2009
1 września w sieci pojawił się teledysk "Celebration" promujący nową płytę Madonny. Zanim jednak do tego doszło na YouTubie zamieszczono teaser klipu. Przed teaserem jeszcze inny filmik promujący singiel, przed nim reklamę, przed reklamą zaś promo... Jeśli się nie mylę - filmików zapowiadających premierę teledysku było ok. 6. Kiedy zaś już doszło do premiery teledysku okazało się, że zabrakło w nim znanych już z części teaserów ujęć z fanami Madonny. Wszystko dlatego że pojawią  się w drugiej wersji klipu, w którym natomiast nie zobaczymy Madonny. Bez obaw, będzie ona jednak w nim wszechobecna - występujący w klipie fani ponoć mają być za piosenkarkę poprzebierani.
Na marginesie tych intryg marketingowych, kampanii reklamowych i zamieszanych w nie fanów przypomniał mi się teledysk utworu o znamiennym tytule "Bad Cover Version" Plum. W nim też wystąpili fani. Choć bynajmniej nie wspomnianego zespołu.



21:22, faktoria01
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 01 września 2009
No właśnie: kto?



 



 

Mike Shinoda z Linkin' Park. I kto by pomyślał.
20:08, faktoria01
Link Dodaj komentarz »
statystyka
Reklama na blogach - Blogvertising.pl
Reklama na blogach - Blogvertising.pl